Lovemarks i dyskryminacja. Wyścig w szkołach o markowe ubrania

2019-10-30
W Polsce i nie tylko, zaszły szerokie zmiany, które skutkowały m.in. poszerzeniem dostępu do dóbr materialnych. W jednym prostym zdaniu: Na więcej nas stać. W dzisiejszych czasach nawet wśród dzieci w weku 6-10 lat posiadanie telefonu komórkowego stało się normą. Podobnie jest z internetem. Co więcej, dzieci w szkołach czują presję ze strony rówieśników, jeśli chodzi o kwestię ubioru. Metka, to podstawa, aby być szanowanym. Rozmowa z dzieckiem często już nie wystarcza zwłaszcza wtedy, gdy przychodzi ze szkoły zapłakane, bo kolega wyzwał go od „szmaciarzy”. Co robić i jak bronić dziecko przed takim zachowaniem?

Kiedy dziecko informuje nas, że zostało źle potraktowane przez rówieśników przez ubiór lub koledzy dokuczają komuś z tego względu, nie bagatelizujmy tego. To pierwszy sygnał, że w danej szkole zaczyna się źle dziać. Zawsze warto wtedy rozmawiać. Zacznij od wychowawcy, porusz ten temat na forum klasowym w śród rodziców. Śmiało można też pokusić się o rozmowę z pedagogiem szklonym.

Oczywiście to nic złego, ze rodzice ubierają swoje dzieci w markowe ubrania czy kupują im drogie gadżety jeśli ich tylko na to stać.  Najważniejsza jest jednak świadomość takiego rodzica. Świadomość, co chce takim zachowaniem osiągnąć. Chce wychować zarozumiałego snoba czy może młodego człowieka, który w zamian np. za wykonywanie obowiązków domowych typu wynoszenie śmieci przez miesiąc czy pomoc w kuchni przy robieniu obiadów, zacznie rozumieć, że na pewne rzeczy trzeba zasłużyć i przede wszystkim zapracować. Warto uczyć dzieci od najmłodszych lat odpowiedzialności, uczyć, że droga zabawka, ubranie czy gadżet jest nagrodą, a pieniądze na to wszystko trzeba najpierw zarobić. Dziecko wówczas uczy się szacunku do pieniądza, a tym samym do innych, bo nic samo z nieba mu nie spada. To ważne! Dzieci wychowywane w ten sposób są dużo bardziej odpowiedzialne i nie krzywdzą innych. Jak wynika z badań Towarzystwa Edukacji Antydyskryminacyjnej i ZNP bieda, ubóstwo w polskich szkołach jest tak samo stygmatyzujące jak homofobia, za którą można nawet zostać pobitym, a dzieci wychowywane w ten sposób są dużo bardziej odpowiedzialne i nie krzywdzą innych.

Zamożniejsi rodzice nie zawsze ubierają swoje pociechy dla lansu. Czasem cenią po prostu dobre materiały i jakość. Nie są wiec oni niczemu winni. Winni są Ci, którzy próbują budować swoją pozycję za pośrednictwem drogich metek i wpajają to dziecku. Dzieci między sobą aby się przypodobać często kłamią, że mają najnowszy model smartfona, ale mama nie pozwala im go brać do szkoły, albo, że mają nowy laptop czy też nowe buty renomowanej marki za 500 zł. Uczmy dzieci, że przyjaźni nie da się kupić, a logo marki nie świadczy w szkole o pozycji, ale raczej o zadufaniu w sobie oraz o problemach z jakimi osoba obnosząca się z drogimi rzeczami się boryka.

Żeby naszym dzieciom było w szkołach lepiej, najpierw sami nauczmy się, że zasada „zastaw się, a postaw się” NIE DZIAŁA. Nauczmy je, że dzięki ciuchom, mogą wyrażać siebie, swój styl i osobowość, a metka tym bardziej obnoszenie się z nią, nie świadczy o cechach osobowości i o byciu lepszym od innych. W końcu wszyscy jesteśmy równi, a to, że niektórzy nie chodzą tylko w ubraniach z drogich sieciówek nie dyskwalifikuje ich do bycia spoko. Pamiętajmy, o charakterze nie świadczy to, co nosimy na zewnątrz, ale to jacy jesteśmy w środku!
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel